Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: „Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę; woły i tuczne zwierzęta ubite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!” Lecz oni zlekceważyli to i odeszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy, pozabijali. Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. Wtedy rzekł swoim sługom: „Uczta weselna wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie”. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala weselna zapełniła się biesiadnikami. Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka nieubranego w strój weselny. Rzekł do niego: „Przyjacielu, jakże tu wszedłeś, nie mając stroju weselnego?” Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: „Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych".

 

W dzisiejszym czytaniu Pan Jezus przedstawia Żydom przypowieść o uczcie weselnej. Pokazuje w niej historię Izraelitów, którzy zostali zaproszeni przez Boga do tego, aby osiągnąć królestwo Niebieskie i zbawić się ku życiu wiecznemu, ale nie skorzystali i postąpili z Jezusem i prorokami w brutalny sposób.

W związku z tym korzystamy na tym my ludzie wywodzący się z ludów pogańskich. Dzięki Jezusowi mamy możliwość uczestniczenia w tej uczcie. Jednak jest jeszcze pewien warunek. Nie wystarczy być zaproszonym i przyjść. Warunkiem jest odpowiedni strój. Pisał o nim św. Paweł w jednym zez swoich listów, abyśmy "przyodziali się w dobre uczynki".

Pomódl się dzisiaj o to, aby Duch Święty umocnił cię w pełnieniu dobrych czynów, a także o nawrócenie dla narodu żydowskiego, gdyż on wciąż jest zaproszony...